Jeszcze do niedawna nie wierzyłem, że znajdę jakąś grę, z którą spędzać będę całe dnie. Nie wierzyłem, że istnieje jeszcze jakaś gra, przy której zepsuje joystick. W końcu nie wierzyłem, że taką grą okazać mogą się wyścigi motocykli, gdyż nie przepadam ogólnie za grami wyścigowymi, a tym bardziej jeśli chodzi o motory. Okazało się, że taka gra istnieje, porwała mnie na cały tydzień i wciąż mi się nie nudzi.
Grą tą jest Moto Racer wyprodukowany w roku 1997 przez studio Delphine Software. Jak wspomniałem we wstępie są to wyścigi motorów. Autorzy dali nam możliwość poprowadzenia zarówno tzw. ścigaczy (czyli szybkich motorów sportowych), jak i motokrosów. Żeby nie było nudno dali nam mnóstwo opcji do ustawiania, kilka trybów gry i trochę tras do przebycia. Całość przedstawiona jest w trójwymiarowym środowisku.
Zaczynamy...
Po uruchomieniu gry wita nas miłe dla oka menu. Mamy tu możliwość wybrania trybu "Solo play", czyli Single Player i trybu multiplayer. Poniżej tych dwóch opcji mamy możliwość włączenia "odwróconych tras", a jeszcze niżej ustawienia gry i przycisk o wiadomej funkcji podpisany "Exit".
Ja pierwsze co zrobiłem to podłączyłem joypad do gniazda USB w moim laptopie (bo na nim właśnie grałem, teraz takiej możliwości nie mam, bo laptop wyzionął ducha :P. Ale na kompie też się fajnie gra ;)) i wszedłem w ustawienia. Tu po raz pierwszy pozytywnie się zaskoczyłem. Opcji było bardzo dużo zaczynając od zmiany ilości detali w grze i rozdzielczości ekranu, poprzez zmiany ustawień kontrolerów, kończąc na innych rzeczach, jak np. zmiana ilości oponentów biorących udział w wyścigach, czy poziom trudności. Można też włączyć użycie akceleratora grafiki (niestety mój laptop miał już kilka lat i akceleratora nie posiadał, ale na kompie po włączeniu tej opcji nie zauważyłem dużych zmian w grafice) czy zmienić ustawienia dźwięku.
Kiedy już skonfigurowałem joypad i zaakceptowałem zmiany, postanowiłem uruchomić właściwą grę. Tak więc wróciłem do poprzedniego menu i wybrałem "Solo play". Tu kolejne miłe zaskoczenie, bo mogłem wybrać jeden z trzech trybów gry: praktyka, pojedynczy wyścig lub mistrzostwa. W tym pierwszym zmagamy się z czasem na wybranej przez nas trasie. Drugi tryb to zwykły wyścig, w którym udział bierze 12 lub 24 motocyklistów. W ostatnim trybie startujemy w szeregu wyścigów na zmianę raz motorem wyścigowym, raz motokrosem. Ja byłem początkowo pewien, że i tak grę odłożę po paru minutach, więc wybrałem poziom trudności easy i tryb Single Race, czyli pojedyńczy wyścig. Pojawił się...
Wybór tras.
Tras w grze jest dokładnie osiem, po cztery na każdy rodzaj motoru. Każda trasa ma inne rozmieszczenie zakrętów, wzniesień i zupełnie inny wygląd. Są poziomy, gdzie jeździć przyjdzie nam w wielkim mieście (Red City), w śnieżnych górach (Snow Ride), na słynnym Chińskim Murze (Great Wall) czy słonecznym nadmorskim mieście (Speed Bay). Każda trasa ma inny klimat, poziomy gdzie ścigamy się motokrosami mają dużo wzniesień, górek, ostrych zakrętów i innych niespodzianek. W przypadku sportowych motorów mamy dużo prostych odcinków, mniej ostre zakręty i brak ramp. U mnie wybór padł na pierwszą trasę, czyli na Speed Bay. Kolejnym krokiem był...
Wybór motoru.
Motocykli mamy aż 16, po osiem na każdy rodzaj. Wszystkie różnią się kolorami i parametrami. Tych ostatnich mamy cztery: rozpęd (im większy, tym motor szybciej się rozpędza), maksymalna szybkość (określa maksymalną prędkość jaką możemy rozwinąć), przyczepność (im większa tym motor lepiej trzyma się drogi) i siła hamowania (czyli jak mocne motor ma hamulce). Moim ulubionym motorkiem jest zielony. Ma on wszystkie parametry takie same i nim najlepiej mi się jeździło, choć później spróbowałem i tak przesiąść się na inny. Dodatkowo możemy ustawić jeszcze rodzaj skrzyni biegów: automatyczna lub ręczna (czym się różnią chyba nie muszę tłumaczyć :P). Po dokonaniu wyboru rozpoczęła się właściwa gra.
Dwie sekundy do setki.
Gra się zaczęła, motory były już ustawione na torze, z głośników dobiegło odliczanie, aż w końcu usłyszałem krzyk "Go!" i ruszyli wszyscy jak burza. Tu uraczyła mnie kolejna rzecz: dynamika jazdy. Wszystko dzieje się bardzo szybko i realistycznie. Podczas jazdy czuć tą moc, tą szybkość. Dodatkowo proste sterowanie jeszcze bardziej umila zabawę, bo używamy tylko pięciu przycisków/klawiszy: skręt w lewo, skręt w prawo, gaz, hamulec i podnoszenie przedniego koła (służy też do robienia trików na motokrosach). Ten ostatni pozwala nam osiągnąć naprawdę wielkie prędkości, ale naraża nas też na wiele niebezpieczeństw, bo jadąc na tylnym kole nie wolno nam w nic uderzyć, bo inaczej będziemy przyglądać się z bliska asfaltowi. Tak więc trzeba sobie troszkę najpierw potrenować jazdę na jednym kole, ale w moim przypadku okazało się szybko, że nie tylko takie niebezpieczeństwa czekają na drodze. Tras należy uczyć się na pamięć, bo nie mamy dostępu do żadnej mapki, czy czegoś podobnego, a uderzanie w mury, płoty czy inne rzeczy skutkuje czesto spadkiem prędkości i pozycji (ewentualnie zobaczyć można jak motor jedzie na naszym kierowcy zamiast odwrotnie :P).
W przypadku motokrosów możemy jeszcze robić różne triki w powietrzu, ale nie mają one w sumie żadnego znaczenia. Możemy jedynie nacieszyć oko jak kierowca robi "supermena", czy leci bez trzymania kierownicy (a czasami spada efektownie z wysokości kilku metrów na ziemię, a chwilę po tym motor spada na niego xP).
Głupota przeciwników.
Inteligencja przeciwników jest dosyć duża o ile nie gramy na poziomie easy. Ja zanim wygrałem mistrzostwa na najłatwiejszym poziomie spędziłem z grą jakieś dwa lub trzy dni. Potem zmieniłem tryb na medium i... Już na starcie zostawałem daleko z tyłu. Każdy jeden nawet najmniejszy błąd prawie zawsze kończył się utratą kilku pozycji, co w końcowym wyniku kończyło się przegraniem wyścigu, bo tylko trzy pierwsze miejsca wygrywają. Oczywiście kilka treningów i w średnim trybie biłem rekordy tras oraz wygrywałem mistrzostwa. Przyszła wtedy pora na tryb hard.
|
Tu moim największym osiągnięcie było początkowo dojechanie na ósmej pozycji na trasie Speed Bay i nie mogłem dość długo tego wyniku poprawić. W końcu przesiadłem się z mojego ulubionego zielonego motorka na inny i dopiero zacząłem poprawiać wyniki. Ostatecznie udało mi się wygrać kilka wyścigów w trybie Single Race, ale z mistrzostwami jeszcze się sporo namęczyłem, zanim je ukończyłem. Tak więc ogólnie inteligencja stoi na dość dużym poziomie, nie mogę jej nic zarzucić.
Startujemy w mistrzostwach.
Wszystkie tryby gry mocno się od siebie różnią, ale mistrzostwa wypadły wg mnie dość kiepsko. Naszym zadaniem jest wzięcie udziału w dwunastu wyścigach i ukończenie ich na jednej z pierwszych trzech pozycji. Nie ma tu żadnych punktacji czy innych tego typu atrakcji, a każdy wyścig możemy (w przypadku nie powodzenia) powtarzać ile tylko chcemy. Trochę za bardzo uproszczony został ten tryb, ale dobrze, że w ogóle jest. W tym trybie mamy też opcję zapisu stanu gry po każdym wygranym wyścigu, ale i tak jest to wg mnie trochę zbędna opcja, bo wszystkie wyścigi można skończyć w mniej niż godzinę (no chyba, że ktoś pierwszy raz gra to się pomęczy trochę :P). Najlepszy jest jednak...
Multiplayer.
W nim grać możemy do ośmiu graczy poprzez LAN lub internet. Ja akurat miałem okazję zagrać z kolegami w szkole przez LAN i frajda z gry była jak nigdy, bo w końcu zawsze lepiej się gra z prawdziwymi przeciwnikami niż z komputerowym AI. Na torach często działo się takie zamieszanie, że nie wiedzieliśmy kto jest kim :P Naszą ulubioną planszą stało się Dirt Arena i to właśnie tu spędziliśmy całą lekcję.
Replay, quit race, continue, restart, time over.
Po zakończeniu wyścigu mamy możliwość obejrzenia powtórki, tam mamy widok z różnych kamer: z przodu motoru, z dachów budynków, z tyłu i inne, ale nie możemy samemu ich zmieniać. Przydałaby się też opcja zapisu powtórek, ale takiej też nie znajdziemy. Jeśli nie chcemy oglądać powtórki (lub już widzieliśmy) możemy wybrać opcje Continue (przechodzimy od razu do następnego wyścigu, oglądając przedtem siebie na podium w krótkiej animacji :P) lub Restart (zaczynamy ten sam wyścig jeszcze raz w celu poprawienia wyniku) w przypadku mistrzostw, a w Single Race mamy Restart (to samo co poprzednio) i Quit race (powrót do wyboru tras).
Początkowo wielkim problemem może być dla gracza uciekający czas. Mamy mniej niż minutę na starcie, dodatkowe sekundy zyskać można jednak za przejechanie checkpointa. Za każdy taki odcinek otrzymujemy 15 sekund. Po nabraniu wprawy nikt na brak czasu nie powinien narzekać. Jeśli jednak czas dojdzie do zera to na naszym ekranie pojawia się napis Time Over, po chwili zauważamy wybór Restart lub Quit race, a komentator mówi "Try again".
Oprawa A/V.
Graficznie Moto Racer prezentuje się wręcz fantastycznie. Zarówno trasy, jak i motory oraz wszystkie szczegóły są trójwymiarowe. Na obiekty 3D położone są wysokiej jakości tekstury, a dodatkowo można włączyć użycie akceleratora (choć za dużych zmian wtedy nie zauważymy) oraz dowolnie ustawić ilość detali. Kiedy ustawimy wszystko na minimum to gra wygląda jak nie z tej epoki, w której została zrobiona. Obserwujemy wtedy puste obiekty 3D bez tekstur i żadnych detali na torach. Jeśli ustawimy wszystko na max. to grafika wygląda tak dobrze, że podobać się może nawet dzisiaj. Na niebie można dostrzec latające mewy, samoloty, czy też helikopter. Jakby tego wszystkiego było mało to autorzy zastosowali w grze efekty realistycznego oświetlenia, więc jadąc w tunelu można często dostać oczopląsu od migających świateł. Jedynie dwie rzeczy nie podobały mi się w grafice: zbyt krótki zasięg rysowania terenu oraz występujące czasami płaskie obiekty (sprity). Do zasięgu rysowania można się przyzwyczaić, ale płaskie jak dupa sprity rażą w oczy, choć na szczęście pojawiają się tylko czasami, np. drzewa w Red City. Zarówno motory jak i motocykliści są pięknie animowani, a nawet różne obiekty na trasach posiadają swoje animacje (np. wspomniane wcześniej mewy, czy reklamy).
Oprawa audio prezentuje również wysoki poziom. Praktycznie cały czas towarzyszą nam uwagi komentatora, czy to w menu, czy podczas wyścigu. Dodatkowo dźwięk silnika naszego pojazdu też brzmi bardzo ładnie. Jedyny dźwięk jaki mi się nie podobał to takie pykanie po ukończeniu odcinka trasy (checkpoint). Nie mogę powiedzieć nic na temat muzyki, bo w mojej wersji zwyczajnie jej nie ma, ale podejrzewam, że jest równie dobra co reszta gry.
No ale jak to? Żadnych większych wad nie ma?
Wady są, ale na szczęście nie dużo. Wspomniałem już o uproszczonym trybie mistrzostw, ale to nie wszystko. Za wadę muszę niestety uznać małą liczbę tras, jest ich tylko osiem, po pewnym czasie zaczynamy czuć niedosyt i chciało by się nieco więcej. Mógłbym się jeszcze przyczepić do braku możliwości zmiany kamery, bo fajnie by było dopasować sobie widok do własnych potrzeb, ale takiej możliwości nie ma. Na szczęście więcej wad nie znalazłem i na siłę nie będę ich szukał, bo nie ma to najmniejszego sensu.
Pora kończyć tą recenzję...
Na podsumowanie powiem, że w Moto Racer zagrać powinien każdy, nie tylko fani ścigałek, czy motocykli, bo ja do nich nie należę, a uważam grę za genialną i niemal idealną. Prawdziwi amatorzy gier wyścigowych mogą czuć niedosyt z powodu niedopracowanego trybu Championship, ale i oni mogą się świetnie bawić w innych trybach. Gra dostaje u mnie mocne 9+, a dałbym 10, gdyby nie ta jedna wielka wada. Teraz pora kończyć tą recenzję, a ja zabieram się za polowanie na Moto Racer 2 i 3 :P.
Ocena: 9+/10
| Plusy: |
Minusy: |
|
+ audio/video + grywalność + multiplayer + poziom trudności |
- tryb mistrzostw - tylko osiem tras - brak możliwości zmiany widoku
|
lukasz050792
|